-Och, Julio nie dąsaj się od czasu do czasu mogłabyś być nieco bardziej rozrywkowa- powiedziała Alissa i ziewnęła.
-Ali, dobrze wiesz, że nienawidzę imprez, klubów, obcisłych sukienek i wszystkiego co z tym związane- rzekła dziewczyna zawzięcie gestykulując, po czym westchnęła głęboko:
-Poza tym doskonale zdajesz sobie sprawę z tego, że moja matka dostaje szału gdy wracam po 22, a Lily zaszczyca mnie swoimi pełnymi wyższości i pogardy spojrzeniami.
-E, tam Clary chwile pokrzyczy i przestanie, a na Lilyane niestety nie ma recepty musisz to przeboleć- mruknęła i skręciła w ciemną alejkę prowadzącą do Instytutu.
Julia prychnęła ostentacyjnie i rzuciła:
-To już ostatni raz.
Ta zignorowała ją i przyśpieszyła kroku. Julia na obcasach od swojej najlepszej przyjaciółki, które miała na stopach po raz pierwszy raz w życiu ledwo za nią nadążała.
Ali była wysoką dziewczyną o czarnych, długich włosach i oczach koloru żarzących się węgli.
Przyjaciółka była jej totalnym przeciwieństwem ze swoimi blond włosami i błyszczącymi, zielonymi oczyma.
-Alisso, zwolnij!- wrzasnęła głośno i rozejrzała się wokół, wydawało jej się, że coś usłyszała.
-Przesłyszałam się- mruknęła sama do siebie, ale pomimo tego zaczęła biec. Nagle zobaczyła cień tuż za sobą. Odwróciła się i zobaczyła kobietę o bladej skórze, czarnych włosach i dużych niebiesko-zielonych oczach. Dziewczyna próbowała przepchnąć się obok niej, lecz ta złapała ją za ramiona i powiedziała:
-Pierwsza ofiara nowej ery faerie. Powinnaś potraktować to jak zaszczyt, dziewczynko- rzekła i uśmiechnęła się, a raczej ułożyła usta na kształt lekkiego grymasu, pokazując nieskazitelnie białe zęby.
Julia zaczęła się szarpać i wrzeszczeć:
-Ali! Alisso!
Lecz tajemnicza kobieta zatkała jej usta i powiedziała:
-Zabiorę cię za sobą dziecko Nefilim. Nie uciekniesz mi.
Jednak dziewczyna nie miała zamiaru łatwo się poddawać, ugryzła ją w rękę, kopnęła i zaczęła uciekać, jednak ta kilkomo susami, z niewiarygodną szybkością znalazła się przed nią i powiedziała:
-Myślałam, że pozwolę ci zobaczyć naszą potęgę, ale widzę, że nie mam wyboru i muszę cię zabić od razu.
Wyjęła sztylet z zapasa i przytknęła go jej do gardła.
-Ostatnie słowo?- wysyczała przesłodzonym głosem.
-A.! Celuj w serce- powiedziałam
Kobieta powoli odwróciła się i zamarła ze zdziwieniem na ustach, niestety w ostatniej chwili padła na ziemię, a sztylet w bił się starą kamienicę.
-Och, Julie! Czy ty zawsze musisz pakować się w kłopoty?- wrzasnęła Ali , po czym sięgnęła za pas, na szczęście w porę zorientowała się, że straciła jedyną broń.
-Podaj mi sztylet- krzyknęła do Julii.
Dziewczyna sięgnęła po niego, niestety potknęła się obdzierając nogi do krwi, a broń wypadła jej z ręki, dając tym samym szansę na przechwycenie sztyletu przez jej niedoszłą morderczynię.
-Co robimy teraz?- powiedziała panna Herondale siląc się na spokojny ton.
-Teraz wiejemy- mruknęła Alissa i pociągnęła blondynkę za rękę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz